m/s Koszalin (stary)

Wszystkie statki o nazwie "Koszalin" - informacje, zdjęcia, ludzie, wydarzenia.
Andrzej Hozler
Posty: 85
Rejestracja: 11 paź 2009, 23:42

m/s Koszalin (stary)

Post autor: Andrzej Hozler » 16 kwie 2011, 00:36

Obrazek

MS "Koszalin", był drobnicowcem zbudowanym w 1960 roku w Gdyni. Podniesienie bandery nastąpiło 4 stycznia 1961 roku, następnie statek pływał w Polskich Liniach Oceanicznych (1961-1968), później w PŻM (1968-1970, nowy "Koszalin" będzie więc drugą jednostką o tej nazwie szczecińskiego armatora) i ponownie w PLO (1970-1983). W maju 1983 roku "Koszalin" został sprzedany armatorowi egipskiemu, a jego dalsze losy nie są znane. Statek był przeznaczony głównie do obsługi linii brytyjskiej (Londyn, Hull, Leith), z ładunkiem eksportowanej z Polski żywności m.in. polskiego hitu eksportowego, bekonu. Nośność (deadweight tonnage) - 1595 ton (łączna masa ładunku, załogi, zapasów paliwa, wody pitnej i technicznej, prowiantu, części zamiennych itp. jaką statek może przyjąć na pokład), długość - 86,4 m, szerokość - 12,4 m, zanurzenie - 4,6 m. Był napędzany silnikiem spalinowym Sulzer-Zgoda o mocy 2250 KM, osiągał prędkość 14 węzłów (ok. 26 km/h), miał 24-osobową załogę i mógł zabrać dodatkowo na pokład 8 pasażerów.

Obrazek

Foto: Pocztówka, zbiory własne - Andrzej Hozler

Andrzej Hozler
Posty: 85
Rejestracja: 11 paź 2009, 23:42

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: Andrzej Hozler » 16 kwie 2011, 00:50

Zdjęcie zamieszczone na stronie internetowej armatora pod którym pływał m/s "Koszalin", czyli Polskiej Żeglugi Morskiej w Szczecinie (www.polsteam.com.pl/).

Obrazek

Gawędziarz

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: Gawędziarz » 16 kwie 2011, 12:25

Statek był przeznaczony głównie do obsługi linii brytyjskiej (Londyn, Hull, Leith), z ładunkiem eksportowanej z Polski żywności m.in. polskiego hitu eksportowego, bekonu.
Przypominam sobie chyba z lat 60-tych taki przypadek, gdy dowiedzieliśmy się co to jest bekon i jak wygląda. A stało się to dlatego, że portowcy angielscy strajkowali i trzeba było zawrócić nasze statki z bekonem, i chcąc nie chcąc "rzucić na sklepy", przede wszystkim Wybrzeża, żeby nie wieźć w głąb kraju i nie "demoralizować" ludności miejscowej jakimiś "kapitalistycznymi" wynalazkami. Jako dziecko byłem wtedy z moją Mamą w sklepie przy Zwycięstwa, był taki mięsny mniej więcej w tym miejscu gdzie teraz McDonald, i widziałem z jaką nabożną czcią kobiety oglądały ten "kapitalistyczny" bekon, a tak naprawdę polski, tylko w całości przeznaczony na eksport tak jak i słynna polska szynka Polish Ham (nie mylić z polskim chamem). Był ładnie owinięty w rzadki jeszcze wtedy celafon lub coś w tym rodzaju (u nas wszystko pakowana w gruby szary papier) i wyglądał jak z innego świata. Lepiej gdyby to utopili w morzu, zamiast zawracać do Polski, bo jak nasze mamy zobaczyły jaką to polską żywność wpieprzaja przebrzydli kapitaliści, to ustrój "sprawiedliwości społecznej" w tym momencie poważnie się zachwiał, choć do Solidarności było jeszcze daleko. Specjalnie tuczone młode (6-8-miesięcy) świnki dawały coś w rodzaju boczku, delikatnej słoniki przerośniętej mięsem. To jednak nie wszystko, ważne z jakiej części bekon był ukrojony, łatwo się domyśleć, że tego bekonu z części brzusznej to nie jedli (tzw. streaky bacon), ten żrą Amerykanie (oni wszystko zjedzą), raczej ten od szynki i innych dobrze umięśnionych części (back bacon). Anglicy wpylaja to na śniadanie pasjami, smażąc cienki płat bekonu (ang. bacon) z jajkiem. Polska była jednym z głównych dostawców bekonu do Anglii, już w 1960 roku eksportowaliśmy ok. 50 tys. ton bekonu, a to dopiero był początek.

Od tego czasu wszyscy w Polsce modlili się o strajk w Anglii i wymodlili, bo zaraz strajkowali górnicy i nasz eksport węgla wzrósł gwałtownie, bo nasi towarzysze wcale nie zamierzali solidaryzować się z klasą robotnicza angielską wyzyskiwana przez krwiopijców kapitalistów, a wręcz przeciwnie wykorzystali sytuacje dla Polski wykazując się tzw. "odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym". Ale i w III Rzeczypospolitej jak wiadomo rząd angielski rozwiązał problem bezrobocia w Polsce, dając zatrudnienie setkom tysięcy polskiej młodzieży. A wszystko przez wrodzone lenistwo tych Angoli. ;)

A tak wygląda bekon (nie łykać śliny, podobno to niezdrowo, chyba że gębę odkaziłeś wcześniej czymś mocniejszym):

Obrazek

Jozek

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: Jozek » 16 kwie 2011, 17:24

Pamietam, chyba to byly .. Dni-Morza.. lata 60-te, blizej 70-ych jak bylem z rodzicami w Mielnie zobaczyc statek "Koszalin" ktory stal zakotwiczony iles tam od brzegu. Mozna go bylo podziwiac. A nie ktorzy szalupa mogli plynac na statek.."Koszalin"..i zwiedzac go. Pamietam ten widok, bylem Dumny, ze mamy taki statek. Nie raz jak jade nad morze mam ten obrazek przed oczyma,jak stal tam. Bo rzadko widac jakis statek, chyba ze tylko male kutry z Uniescia. Ta wiadomosc ucieszyla mnie, pierwsza taka wiadomosc u Was, jest ze buduja nowy .."Koszalin".. moze znow sie pokaze to pojade go zobaczyc. Chyba napiszecie o tym.

AH

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: AH » 16 kwie 2011, 23:57

"Koszalin" zacumowany w porcie na nabrzeżu rozładunkowym, sfotografowany od strony dziobu, z dobrze widocznym herbem miasta.

Obrazek

Foto: PŻM

AH

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: AH » 17 kwie 2011, 00:00

Powiększony fragment poprzedniego zdjęcia ukazujący herb Koszalina na dziobnicy statku "Koszalin".

Obrazek

Darek

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: Darek » 12 kwie 2015, 11:45

Obrazek

Foto: Pocztówka (foto M. Jasiecki), zbiory własne - Andrzej Hozler

!!!

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: !!! » 13 kwie 2015, 14:18

AH pisze:Powiększony fragment poprzedniego zdjęcia ukazujący herb Koszalina na dziobnicy statku "Koszalin".

Obrazek
W herbie Koszalina kon ma ogon do gory,tu ma opuszczony dlaczego.

Joppe

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: Joppe » 19 cze 2015, 07:40

!!! pisze:W herbie Koszalina kon ma ogon do gory,tu ma opuszczony dlaczego.
Bo mu opadł

Andrz

Re: m/s Koszalin (stary)

Post autor: Andrz » 10 sty 2020, 10:03

Pierwszego swojego reportażu pani Irena nie pamięta, ale w pamięci utkwił jej taki, który zrobił na niej ogromne wrażenie. Był o matce chrzestnej statku „Koszalin”. A dlaczego nią została? W czasie wojny jej syn został wcielony do wojska, szedł z nim przez te ziemie i zginął. Ona, aby znaleźć jego mogiłę, szła pieszo tą samą trasą, od wsi do wsi. Czasem ktoś ją kawałek podwoził ciężarówką. W końcu odnalazła mogiłę syna. Znajdowała się w mieście – w Mirosławcu. Tam zamieszkała w domu naprzeciwko grobu syna. I zaczęła działać. Na dodatek pięknie o tym opowiadała.

(Rocznik Koszaliński Nr 40 (2012), str. 138

ODPOWIEDZ