Opinie o mediach

Społeczeństwo obywatelskie, wolność słowa, patriotyzm, cywilizacja łacińska.
Flavi

Opinie o mediach

Post autor: Flavi » 11 lis 2010, 12:23

Media w Polsce przestały istnieć jako wyraziciel opinii publicznej i problemów społecznych. Nie wnikam tutaj w to, czy polskojęzyczne w większości media sa sterowane przez obce siły zza granicy. W tym wątku gromadzimy ciekawe opinie nt. mediów w Polsce.
RAS FUFU- LEW SALONOWY, Salon24, listopad 2010 pisze:Wszystko kisi się we własnym sosie także dzięki mediom, odzwierciedlającym jak rzadko co inne stan polskiego społeczeństwa. Społeczeństwa niewielkich horyzontów i ograniczonej wiedzy. Społeczeństwa zepchniętego na margines współczesnej kultury i gospodarki. Społeczeństwa konserwatywnego, ale nie dlatego że ono takie jest, tylko dlatego że karmionego konserwatywnymi treściami.
(...)
Polska zastygła. Na etapie Polski taniej kolorowej krzykliwej i pobieżnej. Mieszkałem przez kilka lat na granicy niemieckiej. Symbolem Niemiec dla mnie są ci przejmujący się swoim otoczeniem obywatele. Czytający porządną prasę codzienną. Której w Polsce nie ma i to przeraża najbardziej.

Żyjemy nawet nie w epoce końca narracji, my żyjemy w epoce przednarracyjnej. Pan Sloterdijk pisze w najnowszym „Der Spiegel nr 45/2010) o powrocie do rzymskiego, starożytnego „państwa-teatru” w którym umarła demokracja, a rząd dba jedynie o igrzyska i rozdawnictwo socjalu (bezpłatnego chleba, zboża, oliwy etc.). Ale u nas nawet tej epoki „przed-teatralnej” nigdy nie było....

Flavi

Re: Opinie o mediach

Post autor: Flavi » 20 lut 2011, 02:15

Igor Janke na Salon24:
Igor Janke, Salon24, Kaczyński, Salon24 i patriotyzm w gospodarce, 20 lutego 2011 pisze:Weszliśmy w kapitalizm w 1990 roku bez własnych zasobów. Dzięki zachodnim inwestycjom, mogliśmy się rozpędzić. Większość banków i duża część mediów w Polsce jest zarządzana przez zagraniczne koncerny. Czy przez to banki pracują gorzej, a media są stronnicze? Nie. Część mediów działa źle, ale nie z tego powodu. System bankowy działa bardzo sprawnie. Ale ostatni kryzys uzmysłowił nam wszystkim, iż kiedy dzieje się bardzo źle, każda centrala międzynarodowego koncernu dba o interesy centrali, a nie firm położonych na peryferiach.
Czy wolałbym, by właścicielami banków i mediów – zostańmy przy tych dwóch branżach – były przede wszystkim polskie firmy? Wolałbym. Ale kiedy słyszałem pomysły o renacjonalizacji przedsiębiorstw, zaczynałem się obawiać. Minister Grad miał taki pomysł na dziennik „Rzeczpospolita”. Czuję się mimo wszystko bezpieczniej, kiedy właścicielem „Rzepy” jest grupa Mecom niż gdyby w całości miałby to być Skarb Państwa albo jakiś KGHM. Zresztą takie pomysły chodziły też po głowie politykom z innych opcji…
To jednak nie znaczy, że nie zgadzam się z Jarosławem Kaczyńskim, kiedy mówi o wspieraniu polskich firm. Nie wierzę już, tak jak kiedyś, w wyłącznie cudowne działanie niewidzialnej ręki rynku. Ta ręka nie wybuduje dróg, ani nie postawi uniwersytetów. Ani chyba nie pomoże temu, by WBK należał do polskiej grupy, a nie hiszpańskiej. Nie ustrzeże nas przed tym, by Rosjanie nie kupili polskich koncernów naftowych.
(...)
Ryszard Krauze i Jan Kulczyk to wielcy polscy inwestorzy. (...) Pamiętam, jak kiedyś prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek, nie wrogi przecież PiS-owi polityk, mówił że takim ludziom, którzy sponsorują miejscowe klubu piłkarskie, dają zatrudnienie armii wykształconych informatyków, trzeba pomagać, a nie ich zwalczać. Chodziło o Krauzego. Lepszy Krauze czy Microsoft? Krauze czy Gazprom? Kulczyk czy jakiś francuski koncern energetyczny? To są bardzo realne pytania.
Odpowiedź Korsarza:
Korsarz, Salon24 pisze: Igor Janke: "Większość banków i duża część mediów w Polsce jest zarządzana przez zagraniczne koncerny. Czy przez to banki pracują gorzej, a media są stronnicze?"

Czy banki pracują gorzej? Sądzę, że lepiej, zwłaszcza jeśli chodzi o transfer zysków do krajów przeznaczenia. Taka jest jednak natura dzisiejszej gospodarki, zresztą nie tylko dzisiejszej, że musi mieć charakter międzynarodowy, również w sensie kapitałowym, i nikt normalny nie będzie tego kontestował. Czy media są przez to stronnicze? Odpowiadam: stronnicze to za mało powiedziane, część mediów jest po prostu zaprzedana zagranicznym ośrodkom, kapitałowym i przez to decyzyjnym. Świadczy o tym zarówno dobór tematów, podnoszenie jednych, i zupełne przemilczanie innych, o "zwykłych" manipulacjach nadających pozytywne konotacje zjawiskom negatywnym i odwrotnie, nie wspominając.

Bardzo mnie zaskoczyła Pańska skłonność do generalizowania, przyjmująca za punkt wyjścia sytuację wielkich tego świata. "Rzeczpospolita" jest zbyt silnym środowiskiem nie tylko dziennikarskim, ale ideowym i intelektualnym, ulokowanym w stolicy i mającym ogromna siłę oddziaływania liczącą się nie tylko wysokością nakładu, żeby dokonywać na tej podstawie zbyt swobodnych i niczym nieuzasadnionych generalizacji. W środku Warszawy nikt nie będzie narzucał swoich koncepcji, nikt nie będzie prasie mówił co ma pisać, ale już na obrzeżach państwa - to co innego. Być może działa tam nie tylko mechanizm cenzury, ale mniej doceniany a równie groźny mechanizm autocenzury, ale co do tego, że działa - nie ma najmniejszych wątpliwości. Dziennikarzy, tych z prawdziwego zdarzenia, dawno już się pozbyto, redakcje obsadzają młodzi ludzie, którzy "przędą" za byle jakie pieniądze, starannie omijając to, co mogłoby rozdrażnić mocodawców. Publicystyka, dawno nie istnieje, poważnych tematów nie podejmuje się od lat, zagrożenia bagatelizuje się lub po prostu o nich się milczy (bardzo wymowny przykład Gazociągu Północnego). Ludzie karmieni są papką, a la gazety okupacyjne - robota w Niemczech, puby dla młodych, nocne kluby, miss mokrego podkoszulka. Są całe regiony na Ziemiach Odzyskanych (określenie przedwojenne), gdzie media nawet w minimalnym stopniu nie są wyrazicielem opinii publicznej. Polskie społeczeństwo na ogromnych połaciach Rzeczypospolitej jest po prostu pozbawione swojej polskiej prasy.

Niesłusznie też postrzega Pan problem własności mediów w sposób dychotomiczny, albo obcy kapitał, albo polski interwencjonizm i zależność od polityków, a tego drugiego bardzo się Pan boi, zresztą nie bez pewnej słuszności. Istnieją jednak inne rozwiązania, jak choćby spółki dziennikarskie, i taka prasa w Polsce jest i całkiem dobrze sobie radzi, zachowując względną niezależność od polityków i ścierając się często z lokalnymi elitami. Prywatyzacja, to nie zasada, zasadą jest natomiast suwerenność i dbałość o interes narodowy. U nas, niestety odwrotnie - prywatyzacja to dogmat, interes narodowy to pojęcie względne, które każdy lokalny Dyzma może urabiać jak plastelinę.

Nawet w sporcie, wbrew temu co Pan pisze, liczą się interesy narodowe i strategiczne. W Bundeslidze występują zespoły z napisem Gazprom na koszulkach, a Gerhard Schröder, były kanclerz Niemiec i członek rady nadzorczej konsorcjum Nord Stream jest członkiem honorowym Borussii Dortmund. Wyraźnie Pan ten problem bagatelizuje. Nasze pokolenie wie, że nawet ping-pong może stać się narzędziem polityki (słynna "dyplomacja pingpongowa").

To, co nie było w stanie zaszkodzić "Rzeczpospolitej", zabiło mniejszych i słabszych. Polska potrzebowała modernizacji i potrzebowała kapitału. Niestety, dokonano tego w taki sposób, że dziś na stan umysłów mieszkańców poważnej części Polski mogą wpływać zagraniczni dysponenci prasy, niekoniecznie nawet w sensie "ręcznego sterowania", może to polegać na przykład na pomijaniu mniej nośnych tematów, nie przynoszących wzrostu nakładu, chociaż koniecznych z punktu widzenia interesu narodowego polskiego. Proszę zerknąć na mapę wydawców prasy w Polsce, już nawet to wystarczy do stwierdzenia, że akacja wykupu polskich mediów nie była procesem przypadkowym i nie polegała li tylko na liczeniu pieniędzy i zysków. Myślę, ze zdaje sobie z tego sprawę zdecydowana większość mieszkańców tych terenów.

Pozdrawiam

Waldi

Re: Opinie o mediach

Post autor: Waldi » 07 gru 2011, 14:43

Tomasz Szymborski (7 grudnia 2011) SDP. Opuszczony dziennikarz, czyli o lojalności redakcji
------------------------------------------------------
Wiele mówi się i pisze o kryzysie dziennikarstwa. Coraz mniej jest dziennikarzy, coraz więcej – media workerów. Niedobitki z naszej branży zajmują się jeszcze dziennikarstwem śledczym (nie przeciekowym, czyli nie korzystają z „kwitów”, łaskawie podsuwanych przez różne instytucje).

Czyja to wina? Czy dziennikarz zajmujący się kontrowersyjnym tematem ma poczucie, że „w razie czego” jego redakcja stanie za nim murem i zapewni opiekę prawną? Niestety nie ma.

Korsarz

Re: Opinie o mediach

Post autor: Korsarz » 13 lut 2012, 10:20

Ja zaczynam określać nasz "dyskurs publiczny" mianem literatury a la Migalski. Cała polska polityka i ten "dyskurs publiczny" podporządkowane są konwencji Tusk vs. Kaczyński (lub odwrotnie). Perspektywa państwa, społeczeństwa, dobra wspólnego - jest całkowicie obca zarówno profesjonalnej publicystyce jak i blogosferze. Poniżej odpowiedź, jakiej udzieliłem jednemu z "literatów" na Salon24.

-----------------------------------------------------------------------------------------
Literatura a la Migalski

Z całym szacunkiem, bo pisze Pan zgrabnie i dobrze posługuje piórem, ale jest to literacki opis, utrzymany właśnie w konwencji Migalskiego. Jeden z tych, które zastępują od dłuższego czasu poważną dyskusję o polskiej polityce i systemie politycznym. Czy Salon24 ogłosił konkurs literacki na najciekawszy tekst o nieudolnym rządzie? W takim razie, piszmy wiersze, poezja daje o wiele większe możliwości słownych popisów niż proza.

Pomijając kwestie reformy systemu emerytalnego (to nieprawda, że ludzie są przeciw wydłużeniu wieku, większość broni się przed przejściem na emeryturę, bo niejednokrotnie oznacza to dramat i poważne uszczuplenie dochodów rodziny), to ukazał Pan zaledwie jedną stronę medalu. Gdybym był złośliwy, napisałbym, że słusznie pominął Pan milczeniem istnienie opozycji. Dlaczego rząd, mimo rażącej nieudolności w wielu sprawach, prowadzącej niemal do zamieraniem państwa, nadal trwa i ma się dobrze? Dlaczego po takim trzęsieniu ziemi, jak sprawa refundacji leków (wielu emerytów i rencistów zaczęło płacić dwu- trzykrotnie wyższe rachunki za leki niż dotąd, a niektórzy zaprzestali po prostu wykupu leków) nikt nie mówi o wcześniejszych wyborach. Dlaczego dwie największe partie, zabetonowane dotacjami z budżetu państwa, utworzyły w praktyce duopol symbiotyczny, oferujący na zewnątrz konflikty, ale wewnętrznie, systemowo, wyjątkowo ze sobą zgodny i strzegący systemu partyjniackiego, który daje im niewyobrażalną władzę (m.in. mianowania posłów) przy niewyobrażalnie niskiej, niemal zerowej, odpowiedzialności. Jak miałaby wyglądać kolejna zmiana władzy w obecnym systemie politycznym? Jak utworzyć większość sejmową zdolna do przeprowadzenia reform, w systemie partyjniackim, w którym nie zdarzyło się nigdy, i nigdy nie zdarzy, żeby jedna partia rządziła samodzielnie. To są pytania istotne, a odpowiedź jest tylko jedna - bez zmiany systemu politycznego (czytaj: wyborczego) nic nam się nie uda, nie ma na to najmniejszych szans, coraz bardziej będziemy pogrążać się w konfliktach i absurdach, a na końcu tej drogi czeka nas cywilizacyjna zapaść.

Patrząc na prawicową blogosferę i publicystykę, nasuwa się nieodparte skojarzenie z czasami zaborów, kiedy literatura, pisana "ku pokrzepieniu serc" łagodziła frustracje związane z brakiem własnego państwa. Z jedna różnicą - my, pokolenie żyjące w 2012 roku, swoje państwo mamy, ale nie potrafimy o nie zadbać.

esemesik

Re: Opinie o mediach

Post autor: esemesik » 12 maja 2012, 12:02

- Podobno znajdujemy się samym środku „kryzysu dziennikarstwa". Zgadza się Pani z tą diagnozą?

- W tej chwili dziennikarstwo przestało się mediom opłacać. Stać je na tanie informacje i jeszcze tańsze komentarze. Z gazet znika reportaż, bo jest najdroższy. Pamiętam, że jeszcze w 2001 roku, po ataku na WTC, redakcja wysłała mnie do Nowego Jorku na trzy tygodnie. Z wątpliwością, czy to wystarczy, żeby zebrać materiał do dużego artykułu. W sierpniu ubiegłego roku, w czasie wielotygodniowych zamieszek w Londynie, żadna duża redakcja nie wysłała tam reportera. Redaktorzy uznali, że z oddali lepiej widać i można porozmawiać przez telefon z kimś, kto w tym Londynie akurat przebywa. Szkoda, bo ze wszystkich badań wynika, że ludzie lubią czytać reportaże.

----------------------------------------------------------------------
Alan Sasinowski w rozmowie z Ewą Winnicką / 24Kurier.pl / Finalistka GRYFII: Dziennikarstwo przestało się opłacać / 11 maja 2012

Korsarz

Re: Opinie o mediach

Post autor: Korsarz » 15 lip 2012, 07:57

Problemem rynku prasowego w Polsce nie są media "ogólnopolskie", ale przede wszystkim katastrofa mediów lokalnych i regionalnych. Bo właśnie stąd przeciętny obywatel w Europie i Ameryce czerpie podstawowe informacje, według naturalnej hierarchii zainteresowań - własna miejscowość, region, kraj, świat. Media w Polsce są w rękach zagranicznych wydawców, przeważnie niemieckich i reprezentują lokalna oligarchię, bo niby dlaczego np. Niemiec ma się bratać z biednym polskim społeczeństwem i reprezentować jego interesy przed władzą, skoro może dogadać się z władzą (i pieniędzmi) przeciwko polskiemu społeczeństwu.

Paliwem jest polityka, zajmująca niewspółmiernie więcej miejsca, niż w innych krajach świata, i przeznaczająca na polityczne igrzyska ogromne pieniądze z kasy państwa oraz tzw. "samorządów". Dotacje dla mediów są ukrytą pozycją w budżetach "samorządów".

Efekt? Polacy się kłócą na zabój, a zagraniczni wydawcy i ich zagraniczny mocodawcy zbijaja na tym fortuny. Żeby Polacy mogli wodzić się za łby bez końca i eskalować polityczne konflikty, zafundowano im ordynację wyborczą, która stymuluje permanentną wojnę polityczną (kraje właścicieli mediów mają zupełnie inne ordynacje, łączące i skłaniające do politycznego konsensusu). To jest też przyczyna niechęci mediów w Polsce (nie piszę: polskich mediów) do zmiany ordynacji, poza nielicznymi wyjątkami oczywiście.

ZMar

Re: Opinie o mediach

Post autor: ZMar » 15 sie 2012, 18:36

Prof. Sadurski nie jest moim ulubieńcem, ale trudno odmówić mu racji.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziennikarzom ku przestrodze

(...)

Bo postepująca finansowa mizeria tradycyjnych mediów, w połączeniu z ekspansywnością prywatnego biznesu, stwarza pokusy, jakim niektórzy dziennikarze nie potrafią się oprzeć, zwlaszcza gdy działania mieszczą się w „szarej strefie”, regulowanej bardziej przez kanony rzetelności i etyki niż przez prawo i sądy. Przypomnijmy więc kilka takich kanonów, ku pamieci i przestrodze:

Dziennikarzowi nie wolno zajmować się akwizycją reklam, z wyjątkiem akcji społecznych i charytatywnych,
  • Materiały dziennikarskie powinny być jasno oddzielone od materiałów promocyjnych i reklamowych;
  • Niedopuszczalna jest kryptoreklama, ukryta reklama i zatajanie informacji dla własnych korzyści;
  • Dziennikarzowi nie wolno przyjmować od nikogo korzyści za zamieszczenie lub niezamieszczenie materiału dziennikarskiego;
  • Firmy PR nie mogą oferować wynagrodzenia dla dziennikarza lub redakcji za publikację materiału dziennikarskiego;
  • Dziennikarze nie powinni współpracować w żadnych wspólnych przedsięwzięciach biznesowych lub innych z podmiotami, które prawdopodobnie będą występować w ich materiałach dziennikarskich.
To podstawowe zasady. Pierwsze cztery zawarte są m.in. w kodeksie etyki dziennikarskiej SDP, Dziennikarskim Kodeksie Obyczajowym SDRP i w zasadach postępowania dziennikarzy grupy Media Regionalne, a także w standardach Rady Europy. Piąta – w Kodeksie Dobrych Praktyk Związku Firm Public Relations. Ostatnia zawarta jest w zasadach etyki dziennikarskiej New York Timesa (The New York Times Company Policy on Ethics in Journalism).

Powie ktoś, być może: a gdzie tam naszym do New York Timesa? Nie zgadzam się. Etyka jest uniwersalna, także dziennikarska.

====================================
Źródło: http://wojciechsadurski.salon24.pl/4407 ... rzestrodze

ZMar

Re: Opinie o mediach

Post autor: ZMar » 15 sie 2012, 18:42

I jeszcze ciekawy komentarz znanego blogera Bisnetusa:
-----------------------------------------------------------------
Ja myślę, że dawanie przestróg dziennikarzom jest spóźnione i jest czystą stratą czasu. Dziennikarzom można, co najwyżej postawić krzyżyk na drogę.

W dzisiejszych czasach już nie potrzeba ludziom dziennikarzy. Zwłaszcza takich, jakich posiadamy w Polsce.

Bo kto to jest dziennikarz? To facet lub facetka, których zadanie polega na szukaniu, weryfikowaniu, klasyfikowaniu, czasem analizowaniu informacji i tak opracowanej informacji czytelne i sprawne przekazywanie. Dla mnie, jako czytelnika, jest ważne, żeby mnie od tej ciężkiej pracy badawczej uwolnić i żeby mieć pełne zaufanie, że dziennikarz mi informację dostarczający rzetelnie za mnie i dla mnie tę robotę zrobi.

Tymczasem to właśnie zaufanie chyba ostatecznie i bezpowrotnie prysło. Niemal każdą informację muszę sam weryfikować, wyszukiwać źródła, analizować. I w 90% przypadków okazuje się, że dostarczono mi zwykłą chałturę, fuszerkę albo co gorsza jakiegoś gniota propagandowego. Kolejna wierszówka zrobiona na szybko z rana, kolejny zmyślony wywiad, kolejna zupełnie bezrefleksyjna, bezrozumna pseudoanaliza czy pseudo-opinia.

To po cholerę mi taki dziennikarz? Pisać pierdoły, bezmyślnie mielić jęzorem to ja potrafię i bez dziennikarza.

A o informację w tym tajniackim państwie jest jeszcze nieco trudno, ale są już technologie i niespotykane wcześniej możliwości samodzielnego docierania do informacji. Jak jeszcze państwo dojrzeje i ureguluje w sposób cywilizowany, uwspółcześniony dostęp do informacji publicznej, to będzie to już gwóźdź do trumny dla tego zdegenerowanego zawodu.

A więc ja stawiam krzyżyk na drogę dziennikarzom. Ich dyletanctwa, bazgrania i bezmyślnego mielenia jęzorem nikt już nie potrzebuje. Nie widzę kompletnie żadnej "wartości dodanej" w dzisiejszym dziennikarstwie.

Zmar

Re: Opinie o mediach

Post autor: Zmar » 15 sie 2012, 18:46

I jeszcze Renata Rudecka-Kalinowska, ktorej w tym przypadku trudno odmówić racji:
-------------------------------------------------------------------------------------------
Zawód: dziennikarz czy zawód: propagandysta

O zaniku kultury debaty politycznej i zastępowaniu jej popisami propagandystów politycznych na etatach dziennikarskich – wiemy nie od dzisiaj.

Profesor Wojciech Sadurski przytacza listę podstawowych norm etycznych dotyczących dziennikarzy.
Te normy etyczne są zawarte w regulaminach, kodeksach etycznych mediów i stowarzyszeń dziennikarskich. I są martwe, martwe jak kamień nagrobny, jak wszystko inne, co dotyczy tego, czego dziennikarzowi nie wolno lub, czego powinien się tylko wystrzegać.

(...)

Rozbuchane , bezczelne, podłej jakości intelektualnej i nakierowane na pozyskiwanie co głupszych czytelników dziennikarstwo tabloidowe – tworzy kanony postaw i karier w światku, w którym polityka steruje każdą informacją z dowolnej dziedziny.
I nie ma znaczenia fakt, ze właścicielami tabloidów nie są firmy polskie, ale najczęściej niemieckie. Właściciele nie są zainteresowani treścią swoich wydawnictw, ale zyskiem. Czasem zyskiem paradoksalnie nieuzyskiwanym ze sprzedaży konkretnego tabloidu. Bo zyski mogą być różne. Także polityczne.
I tu dochodzimy do sedna sprawy.

Właściciele mediów walczą o wpływy polityczne. Szukają w dziennikarzach swoich lobbystów, którzy z kolei oddają się w pacht zarówno właścicielom mediów, jak i politykom, z którymi nawiązują współpracę.

Udawanie, ze rynek dziennikarski opiera się na rankingu kompetencji, wiedzy, osiągnięć zawodowych – w sytuacji, gdy mamy do czynienia z ośrodkami propagandy partyjnej – to zwyczajne mydlenie oczu.
Polityka – to przede wszystkim pieniądze.
I sztuka udawania, że chodzi o idee.

Profesor Sadurski, pisze o pokusach w mediach czyhających na słabe charaktery. Ale przecież istnieje coraz większa rzesza dziennikarzy świadomie sięgających po „brudne pieniądze” za usługi polityczne. W tym wielu ze sporym już doświadczeniem w uprawianym zawodzie i o charakterach mocnych, jak stal – tyle, że ukierunkowanych na brutalne metody działania i równie brutalny zysk. To ludzie, którzy do perfekcji może nie opanowali polszczyzny, ale za to do perfekcji opanowali kamuflaż własnych intencji. I prezentując się sami, jako zwolennicy szlachetnych idei, prześcigają się w nieszlachetnej zgoła konkurencji o nagrodę prezesa partii, której służą.

Gdy cham chama naucza kultury jest śmiesznie. Ale jeszcze śmieszniej jest, gdy cham nieinteligentny poucza chama inteligentniejszego od siebie.
A już najkomiczniej jest, gdy obaj stoją po tej samej stronie barykady politycznej i walczą o wyższą pozycję w rankingu propagandystów na służbie tej samej formacji politycznej.

(...)
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Źródło: http://renata.rudecka-kalinowska.salon2 ... pagandysta

ODPOWIEDZ