Ściganie dziennikarzy

Społeczeństwo obywatelskie, wolność słowa, patriotyzm, cywilizacja łacińska.
Red

Ściganie dziennikarzy

Post autor: Red » 02 lut 2010, 18:48

Minister sprawiedliwości zapowiedział dziś złagodzenie przepisów godzących w dziennikarzy. Przede wszystkim tych dotyczących zniesławienia przez media - kara do 2 lat więzienia. Pozostanie tylko zwykłe zniesławienie, za które grozi dziś grzywna lub ograniczenie wolności. Zlikwidowany został komunistyczny przepis przewidujący specjalną kwalifikację karną dla dziennikarzy, tak jakby zwykły przepis o zniesławieniu ich nie obowiązywał. A przecież obowiązywał zawsze, jako obywateli.

Druga sprawa to słynny art. 241 kodeksu karnego: "Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2". Tutaj ministerstwo proponuje dodanie nowego paragrafu, w myśl którego nie będzie przestępstwem ujawnienie informacji ze śledztwa, które służy interesowi publicznemu, nie zagraża w istotny sposób dobru śledztwa ani nie naraża na szwank interesu osób trzecich.

Krebs

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: Krebs » 02 lis 2010, 19:17

Dziennikarze "Wprost" mogą trafić do więzienia. Naczelna Prokuratura Wojskowa zamierza wszcząć postępowanie wobec dziennikarzy tygodnika - "w sprawie wycieku materiałów ze śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej". Dziennikarze mieli dotrzeć do 57 tomów akt w sprawie katastrofy. Zarzuca się im selektywny wybór materiałów i dezinformowanie opinii publicznej, a także możliwe naruszanie dóbr osobistych rodzin ofiar katastrofy. Zwyczajowo już wytacza się zarzut rozpowszechnianie bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego - art. 241 Kodeksu karnego zagrożony karą do 2 lat więzienia. Dziennikarze mieli "bezprawnie" wejść w posiadanie kopii akt śledztwa (które mogą otrzymywać rodziny ofiar) i cytować fragmenty "bez zgody prowadzącego postępowanie prokuratora".

juristic

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: juristic » 27 sty 2011, 13:21

Wykładnia Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Osoby podejmujące działalność publiczną w sposób nieunikniony, a zarazem świadomy i dobrowolny, wystawiają się na kontrolę i reakcję ze strony opinii publicznej. Muszą wykazać zatem większy stopień tolerancji nawet wobec szczególnie brutalnych ataków skierowanych przeciwko nim. Tego wymaga w szczególności prawo do otwartej i nieskrępowanej debaty publicznej, stanowiącej jedną z podstawowych wartości państwa demokratycznego. W każdym przypadku zakres przyznanej ochrony prawnej winien być wyznaczony z uwzględnieniem tych wartości.

lobo3
Posty: 313
Rejestracja: 20 cze 2009, 11:14

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: lobo3 » 27 sty 2011, 13:27

Trzysta godzin prac społecznych i roczny zakaz publikowania artykułów - taką karę wymierzył sąd blogerowi za zniesławienie burmistrz Mosiny. - Ten wyrok, godzący w wolność słowa, jest sygnałem dla dziennikarzy funkcjonujących w społecznościach lokalnych, by mieli się na baczności - uważa Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Gazeta Wyborcza, Poznań, Piotr Żytnicki, Wyrok na blogera za nazwanie burmistrz kłamczuchą, 2011-01-27 pisze:Kasprowicz ma 34 lata. Pracuje w "Faktach Mosińsko-Puszczykowskich". - Śledzę każdą sesję rady gminy, piszę o poczynaniach władz. Niestety, burmistrz blokowała mi dostęp do wielu informacji, dlatego postanowiłem zostać radnym - mówi. W ostatnich wyborach wystartował z ostatniego miejsca listy komitetu opozycyjnego wobec burmistrz. I zdobył mandat w 21-osobowej radzie.

(...)

Sąd uznał racje burmistrz i skazał blogera na 300 godzin prac społecznych i roczny zakaz wykonywania zawodu dziennikarza oraz publikowania materiałów o charakterze prasowym w jakiejkolwiek formie. - Już na pierwszej rozprawie odniosłem wrażenie, że sędzia ma wyrobione zdanie. Traktował mnie jak jakiegoś zbrodniarza, a nie uczestnika publicznej debaty, który patrzy władzy na ręce - komentuje dziennikarz. Złożył już wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku i zapowiada apelację.
Źródło: Gazeta Wyborcza, Poznań, 2011-01-27

Zbyszko

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: Zbyszko » 24 cze 2011, 01:12

lobo3 pisze:Trzysta godzin prac społecznych i roczny zakaz publikowania artykułów - taką karę wymierzył sąd blogerowi za zniesławienie burmistrz Mosiny. - Ten wyrok, godzący w wolność słowa, jest sygnałem dla dziennikarzy funkcjonujących w społecznościach lokalnych, by mieli się na baczności - uważa Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Na szczęście ten wyrok został uchylony przez sąd w Poznaniu. Szczegółów nie pamiętam, ale jak znajdę dopiszę na forum.

Zbyszko

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: Zbyszko » 24 cze 2011, 01:17

Warszawski sąd odrzucił w środę zażalenie dziennikarza "Gazety Wyborczej" Wojciecha Czuchnowskiego. Uznał, że służby nie złamały prawa podsłuchując jego i innych dziennikarzy. Złamanie przepisów o podsłuchach uznał jedynie za przewinienie służbowe. Oraz że podsłuchy nie naruszyły prywatności dziennikarza.

Podsłuchiwanie dziennikarzy jest zatem w Polsce legalne :shock:
Sąd: policja nie chciała skrzywdzić Czuchnowskiego

Posiedzenie sądu było tajne. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w ustnym uzasadnieniu sędzia Anna Kwiatkowska uznała, że zakładając dziennikarzowi podsłuch funkcjonariusze nie wiedzieli, do kogo należy telefon, a w Agorze pracują nie tylko dziennikarze. Uznała, że policjanci nie działali z zamiarem wyrządzenia krzywdy Czuchnowskiemu. I że podsłuch nie naruszył ani jego prywatności, ani jego interesów jako dziennikarza, bo utrzymując różne kontakty musi liczyć się z tym, że wejdzie w relację z osobą, która jest podsłuchiwana.Wcześniej Czuchnowski dostał w tej sprawie status pokrzywdzonego, co oznacza, że sąd (w innym składzie) uznał, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego interes (jako osoby i jako dziennikarza) został podsłuchem naruszony.

No to do Strasburga

Decyzja sądu jest ostateczna. - W tej sytuacji otwarta jest droga to Trybunału w Strasburgu. Jeśli polski sąd nie wyznaczył zadowalającego z punktu widzenia ochrony praw człowieka, w tym wolności prasy, standardu stosowania środków kontroli operacyjnej, niech zrobi to Trybunał Praw Człowieka - mówi dr Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która wspiera w tej sprawie dziennikarza "Gazety".Bodnar dodaje, że niezależnie od skargi do Strasburga, możliwe jest dochodzenie zadośćuczynienia od policji na drodze cywilnej, za naruszenie dóbr osobistych.

Billingi 10 dziennikarzy - też nie było naruszenia

Tego samego dnia ten sam sąd oddalił zażalenie dziennikarza TVN 24 Macieja Dudy na kontrolowanie przez służby jego billingów telefonicznych. Wojciech Czuchnowski mając, jako pokrzywdzony, dostęp do jawnej części akt zielonogórskiego śledztwa odkrył, że w latach 2005-2007 służby pobierały billingi dziesięciu dziennikarzy chcąc ustalić, z kim się kontaktują: Czuchnowskiego, Bertolda Kittla (wówczas "Rzeczpospolita"), Moniki Olejnik (TVN24, Radio Zet), Cezarego Gmyza ("Rzeczpospolita"), Bogdana Wróblewskiego ("Gazeta Wyborcza"), Romana Osicy i Marka Balawajdera (RMF FM), Piotra Pytlakowskiego ("Polityka") i Andrzeja Stankiewicza ("Newsweek"). Sąd stwierdził, że ABW i CBA, które pobierały te billingi, robiły to w ramach prowadzonych spraw. Tym samym nie uznał argumentacji, że kontrolując billingi dziennikarzy służby naruszały prawem chronioną tajemnicę dziennikarskich źródeł informacji (chroniąca nie dziennikarzy, ale ich informatorów.

Przepisy pozwalające na niekontrolowane pobieranie billingów - także dziennikarskich - zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego SLD. Za niekonstytucyjne uważa je też rzeczniczka praw obywatelskich Irena Lipowicz, która wkrótce podejmie decyzję w sprawie ich ewentualnego zaskarżenia do Trybunału.
Źródło: Ewa Siedlecka, Sąd: podsłuchiwanie dziennikarza "Gazety" to nie przestępstwo, Gazeta.pl/2011-06-22

red.

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: red. » 05 lip 2011, 21:15

Nie można karać dziennikarza za publikację wywiadu bez autoryzacji - uznał 5 lipca 2011 Europejski Trybunał Praw Człowieka, który rozpatrywał skargę redaktora naczelnego "Gazety Kościańskiej" Jerzego Wizerkaniuka. Zasądził też dla niego ponad 8 tys. euro odszkodowania. Trybunał uznał, że doszło do naruszenia art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, gwarantującej wolność wypowiedzi.

"Gazeta Kościańska" opublikowała bez autoryzacji w 2003 roku wywiad z posłem SLD Tadeuszem Mylerem. Wywiad dotyczył stosunku posła do protestów rolnych, kwestii biopaliw oraz oskarżeń w mediach, dotyczących rzekomego wyłudzenia przez posła kredytów na działalność gospodarczą. Kiedy poseł zrezygnował z autoryzacji, redaktor naczelny zdecydował o publikacji nie tylko części wywiadu, przesłanej do autoryzacji, ale całego wywiadu, zaczerpniętego ze stenogramu. Sprawa trafiła do sądu.

Wizerkaniuk został uznany w 2004 roku przez Sąd Rejonowy w Poznaniu za winnego naruszenia dóbr osobistych posła Mylera. Postępowanie warunkowo umorzono na rok, a Wizerkaniuk musiał zapłacić 1 tys. zł na cel społeczny. Apelację poznański sąd okręgowy uznał za bezzasadną. Wizerkaniuk złożył skargę do TK, przystąpił do niej Rzecznik Praw Obywatelskich. W 2008 roku Trybunał uznał, że autoryzacja gwarantuje "precyzję i pewność debaty publicznej", uznając przepisy prawa prasowego dot. autoryzacji za zgodne z konstytucją.

Wizerkaniuk skierował sprawę do Trybunału w Strasburgu. Ten zaznaczył dziś, że "nie znalazł żadnego przekonującego argumentu, który zresztą nie był podnoszony także w trakcie procesu w Polsce, by wywiad opublikowany w gazecie zawierał informacje, które byłyby w stanie naruszyć reputację posła. Zwrócił też uwagę, że sądy nie odnosiły się do treści wywiadu. Nie badały też, czy cytowane wypowiedzi mogły wprowadzić czytelników w błąd bądź postawić posła w negatywnym świetle.

Trybunał zwrócił też uwagę, że prawo prasowe, dotyczące m.in. autoryzacji, zostało przyjęte w 1984 roku, a więc jeszcze przed upadkiem - jak napisał Trybunał - systemu komunistycznego w Polsce. "W tym systemie wszystkie media były poddawane cenzurze prewencyjnej" - napisał Trybunał. Ustawa ta była poddawana nowelizacjom 12 razy - zaznaczył. Jednak - jak podkreślił Trybunał - "artykuły 14 i 49 tej ustawy, na których oparta jest skarga, nie były nigdy poddawane żadnym poprawkom, mimo głębokich politycznych i prawnych zmian, jakie zaszły w Polsce na drodze do demokracji".

"Nie jest rzeczą Trybunału - zaznacza dalej - spekulować o przyczynach, dla jakich polscy ustawodawcy zdecydowali, by nie zmieniać tych zapisów". "Jakkolwiek Trybunał nie może, to zauważa jak to ma miejsce w obecnym przypadku, że zapisy te nie mogą być uznane za spójne z tendencjami społeczeństwa demokratycznego i ze znaczeniem, jakie ma w tym społeczeństwie wolność słowa" - zaznaczył Trybunał. Uznał, że doszło do naruszenia art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, gwarantującej wolność wypowiedzi.

Źródło: Gazeta.pl

XXX

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: XXX » 06 lip 2011, 21:21

5 lipca 2011 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał ważny wyrok ws. Wizerkaniuk p. Polsce, w którym uznał obowiązek uzyskania autoryzacji oraz odpowiedzialność karną związaną z jego niewypełnieniem za naruszenie art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, tj. prawa do wolności słowa.

Wobec Jerzego Wizerkaniuka, redaktora naczelnego „Gazety Kościańskiej” w 2003 r. zostało wszczęte postępowanie z art. 49 prawa prasowego w zw. z art. 14 pr. pras., ze względu na brak autoryzacji wypowiedzi prasowej. Redaktor opublikował wywiad, opatrzony zdjęciem posła, bez jego wyraźnej i jednoznacznej zgody. Postępowanie w sprawie przeciwko skarżącemu zostało warunkowo umorzone na rok, a skarżący został zobowiązany do zapłaty kwoty l 000 zł na wskazany przez sąd cel społeczny. Redaktor złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego (SK 52/05), który jednak uznał regulacje dotyczące autoryzacji za zgodne z Konstytucją oraz do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (skarga nr 18990/05).

Wbrew orzeczeniu TK, ETPCz uznał, że postępowanie karne oraz sankcje nałożone na dziennikarza były nieproporcjonalną ingerencją w prawo do wolności słowa. ETPCz podzielił tym samym zdanie odrębne prof. A. Rzeplińskiego, zgłoszone do wcześniejszego wyroku TK.

W wydanym wyroku, ETPCz podkreślił przede wszystkim, że polskie sądy zignorowały dwa bardzo istotne czynniki dla właściwej oceny sprawy. Po pierwsze, sądy krajowe w ogóle nie odniosły się do treści wywiadu oraz nie badały, czy publikacja rzeczywiście zniekształcała oryginalne wypowiedzi polityka, przedstawiała je w fałszywym ub zmanipulowanym kontekście, a także czy faktycznie naruszyła dobre imię polityka.

Po drugie polskie sądy nie uwzględniły statusu osoby udzielającej wywiadu dziennikarzowi - tj. tego, że był on wówczas czynnym politykiem, posłem na Sejm RP. Bez wątpienia był zatem osobą publiczną, od której oczekuje się, aby była przygotowana na to, że jej działalność będzie przedmiotem szczególnego zainteresowania opinii publicznej. "Już sam brak rozróżnienia w podejściu do osób publicznych i prywatnych w sprawie z zakresu wolności słowa w praktyce polskich sądów jest niezgodny z utrwalonym orzecznictwem Trybunału, które konsekwentnie akcentuje, że granice ochrony przed krytyką osób publicznych są znacznie węższe niż w przypadku innych obywateli" - podkreślił ETPCz w uzasadnieniu orzeczenia.

Trybunał skrytykował także obowiązujące w Polsce przepisy prawa prasowego nakładające obowiązek uzyskania autoryzacji oraz przewidujące sankcję karną za brak jego dopełnienia. Trybunał zaznaczył, że przepisy te dają obecnie osobie udzielającej wywiadu łatwe narzędzie, aby zablokować jakąkolwiek publikację wypowiedzi, którą po czasie uznają za niewygodną, choćby w pełni odzwierciedlała wypowiedziane przez nie wcześniej słowa. Obowiązujące przepisy nie wymagają podania uzasadniania dla odmowy autoryzacji, nie określają także ram czasowych na jej udzielenie, przez co osoby udzielające wywiadu mogą swobodnie odwlekać jego publikację. Zdaniem Trybunału, obowiązek ten może w nieuzasadniony sposób spowalniać obieg informacji i powodować, że zgromadzony przez dziennikarza materiał straci na wartości jako nieaktualny.

Trybunał zwrócił także uwagę na to, że obecna regulacja może zachęcać dziennikarzy do tego, aby unikali bezpośredniego cytowania interlokutorów z obawy, że zablokują publikację odmową autoryzacji. Paradoksalnie bowiem przytaczanie cudzych wypowiedzi nie jest objęte takim obowiązkiem. Ponadto, ETPCz wskazał na inne dostępne w polskim porządku krajowym cywilne środki prawne (np. powództwo o ochronę dóbr osobistych), które z jednej strony nie są tak dotkliwe jak postępowanie karne (dopuszczalne przez Trybunał jedynie w skrajnych przypadkach nadużycia wolności słowa, takich jak np. mowa nienawiści), a jednocześnie środki te w wystarczający sposób chronią interesy osób udzielających wywiadów dziennikarzom, którzy dopuszczają się naruszenia zasad rzetelności zawodowej.

(www.sdp.pl)

Konica

Re: Ściganie dziennikarzy

Post autor: Konica » 20 gru 2011, 08:35

Przed sądem w Nowym Sączu zakończyła sie sprawa b. senatora Skorupy przeciwko dwóm dziennikarzom Tygodnika Podhalańskiego oskarżonym o zniesławienie byłego już senatora.
----------------------------
W marcu 2010 roku dziennikarz Tygodnika Podhalańskiego Jerzy Jurecki ujawnił nagraną potajemnie rozmowę senatora z lokalnym biznesmenem. Na nagraniu słychać, jak Skorupa żali się na niskie zarobki senatorskie. "Ja też był przedsiębiorcą, a nie jakimś politykiem nienormalnym. I wiem, co wszystko kosztuje i co to pieniądze zarabiać. Ja też muszę jakiegoś pilnować interesu, bo ja za chwilę nie będę miał na kampanię wyborczą pieniędzy. Bo z tych, co dostaje z Senatu, to jest k psie pieniądze. Na paliwo dla mnie i na garniturek" - miał powiedzieć były senator PiS. Skorupa wcześniej skarżył Jureckiego na drodze cywilnej, ale w czerwcu b.r. sąd oddalił ten pozew uznając, że ujawniając potajemnie nagrane rozmowy, postąpił zgodnie z prawem prasowym, a ujawnienie całej rozmowy działało na korzyść społeczeństwa oraz potencjalnych wyborców. Teraz, wykorzystując zapis artykułu 212 Kodeksu karnego, Skorupa złożył prywatny akt oskarżenia przeciwko Jureckiemu i innemu lokalnemu dziennikarzowi.

W poniedziałek przed budynkiem sądu oskarżeni dziennikarze pojawili się w więziennych strojach, protestując w ten sposób przeciwko artykułowi 212. "Paragraf 212 nie powinien znajdować się w kodeksie karnym, ponieważ w większości krajów europejskich tego typu sprawy rozstrzygają sądy cywilne" - powiedział Jurecki i podkreślił, że nie chce czuć się bezkarny. "Każdy, kto czuje się w jakikolwiek sposób pokrzywdzony przez materiał dziennikarski, powinien dochodzić swoich praw na drodze cywilnej" - dodał. Zwrócił uwagę, że politycy wielokrotnie zapowiadali wykreślenie tego przepisu. "Oprócz groźby kary więzienia, podlegam rygorom, któremu podlega każdy, kto staje przed sądem karnym. Jestem traktowany jak potencjalny przestępca, mam m.in. kuratora sądowego, a w przypadku skazania nie będę mógł pełnić pewnych funkcji publicznych, trafiam do rejestru skazanych za to, co napisałem" - powiedział Jurecki.

Źródło: 24Kurier/PAP/20.12.2011

ODPOWIEDZ