Ruch Obywatelski JOW

Dyskusje o JOW (jednomandatowe okręgi wyborcze), systemach wyborczych i wyborach.
Kolumb7

Re: Ruch Obywatelski JOW

Post autor: Kolumb7 » 04 sie 2019, 00:46

5 lipca 2O18 r., zmarł, w wieku 93 lat, ksiądz Jan Jakub Kurdybelski. Ksiądz Kurdybelski od około dwudziestu lat był ofiarnym uczestnikiem Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, naszym Kapelanem Honorowym, jak go określał twórca Ruchu profesor jerzy Przystawa. Ksiądz Jan był przykładem obywatelskich cnót, prawdziwie rozumianego patriotyzmu, społecznej aktywności i zaangażowania. Mimo podeszłego wieku, zmagając się z problemami zdrowotnymi, uczestniczył w konferencjach Ruchu JOW, marszach Ruchu na Warszawę,
celebrował mszę Ruchu, m.in. msze w Kaplicy Cudownego Obrazu na jasnej Górze rozpoczynającą I Marsz na Warszawę.

Był postacią niezwykle barwną i charyzmatyczną. Zajmował się nie tylko pracą katechetyczną i duszpasterską, ale także działalnością naukową i publicystyczną. Należał do Polskiego Towarzystwa Teologicznego we Wrocławiu, wygłaszał odczyty, publikował artykuły na łamach takich czasopism, jak Semper Fdelis, Promyk, ]utrzenka, Powściągliwość i Praca i Nowe Życie. Współpracował z Gazetą wydawaną w Toronto, w której opublikował wiele artykułów o tematyce religijnej i historycznej. Współpracował też z Wrocławską Gazetą Polską.

W I983 roku zainicjował spotkania naukowe przy parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych we Wrocławiu, które odbywały się co miesiąc i skupiały przedstawicieli wrocławskiego środowiska akademickiego. Uczestniczył w około 150 spotkaniach z udziałem członków Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego, które rozpoczynał nauką ascetyczną i na których odbywały się prelekcje i wykłady.

Ksiądz Jan Kurdybelski jest autorem kilku książek: Biskup Wincenty Urban 1911-1983, Żydzi elementem polskiego pejzażu, Święty Justyn Męczennik, Wydarzenia połockie. Na łamach rocznika Instytutu Józefa Piłsudskiego Niepodległość Nowy Jork-Londyn I995) opublikował rozprawę "Minkowiczanie". Ksiądz Jan był członkiem Wilhelm-Fraenger-Gesellschaft E. V. w Poczdamie oraz współpracownikiem organizacji Hut zur Ethik w Szwajcarii.

Obrazek

Krzysztof
Administrator
Posty: 800
Rejestracja: 26 paź 2008, 22:18
Lokalizacja: Koszalin

Re: Ruch Obywatelski JOW

Post autor: Krzysztof » 04 sie 2019, 00:53

ZMARŁ ROMUALD LAZAROWICZ (1953-2019)

Zmarł Romuald LAZAROWICZ, dziennikarz, bibliotekarz, działacz opozycji w PRL, jeden z twórców Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Miał 66 lat. Już W latach 70-tych był kolporterem wydawnictw podziemnych, a po wprowadzeniu stanu wojennego redaktorem naczelnym podziemnego „Z Dnia na Dzień" – pierwszego w Polsce regularnego czasopisma stanu wojennego. W 1982 współtworzył Solidarność Walczącą. W latach 90-tych pracował we własnym wydawnictwie oraz zaangażował się w tworzenie i działalność Ruchu JOW. W następnych latach był m.in. redaktorem naczelnym "Opcji na prawo".
Poniżej fragment z przygotowanej wspólnie z założycielem Ruchu JOW, prof. Jerzym Przystawą książki "Otwarta księga. O Jednomandatowe Okręgi Wyborcze".

Obrazek

------------------------------

ZALETY ORDYNACJI WIĘKSZOŚCIOWEJ
W czym Włosi upatrują przewagi ordynacji większościowej nad systemem proporcjonalnym? Jakie jej cechy potrafiły zachęcić 29 milionów mieszkańców słonecznej Italii do takiej mobilizacji w sprawie zmiany systemu wyborczego?

1. ORDYNACJA WIĘKSZOŚCIOWA DAJE SZANSĘ NA STABILNE RZĄDY. Ta sprawa nie podlega dyskusji, gdyż jest to fakt obserwowany we wszystkich kraj ach, w których takie ordynacje obowiązują. Możemy tylko rozważać, dlaczego tak się dzieje i dlaczego nie jest tak, że w przypadku jednomandatowych okręgów wyborczych parlament nie staje się zbiorowiskiem indywidualistów „od Sasa do Lasa”, tylko właśnie potrafi wygenerować rządy stabilnej większości? Rzecz jasna, stabilność rządu nie jest fetyszem, ale jest oczywiste, że ciągła zmiana rządu, „rządy sezonowe” to okoliczność wyjątkowo niekorzystna dla gospodarowania krajem, dla jego polityki zagranicznej, dla jego państwowych interesów. Te zaś rzutują na sytuację poszczególnych obywateli.
2. ORDYNACJA WIĘKSZOŚCIOWA PODCINA KORZENIE KORUPCJI PARTYJNEJ. Kandydatem na posła nie zostaje się w wyniku partyjnych przetargów, za plecami i społeczeństwa i członków danej partii, w wyniku jakichś koteryjnych rozgrywek. Kandydat na posła musi mieć za sobą przynajmniej większość członków swojej partii, gdyż pojawia się od razu instytucja prawyborów.
3. ORDYNACJA WIĘKSZOŚCIOWA POLEPSZA SKŁAD PARLAMENTU. Posłów muszą bowiem cechować kwalifikacje znajdujące uznanie W oczach ich wyborców, a nie w oczach partyjnych bonzów. Muszą to być ludzie, którzy potrafią występować skutecznie w publicznych debatach, a nie - jak to częstokroć bywa w ordynacjach proporcjonalnych - jedynie „specjaliści od podnoszenia ręki w odpowiednim momencie”. Poseł wybrany większością głosów w okręgu jednomandatowym czuje się osobą niezależną od partyjnej koterii, bo stoi za nim wielka liczba wyborców, którzy udzielili mu swego poparcia. To pozwala mu działać samodzielnie, mieć własne zdanie, a nie być tylko tubą partyjnych racji.
4. ORDYNACJA WIĘKSZOŚCIOWA DAJE SZANSĘ LEPSZEGO ŚCIŚLEJSZEGO ZWIĄZKU POSŁA Z JEGO WYBORCAMI i zwiększa jego poczucie odpowiedzialności.
5. Wreszcie, last but not least, ORDYNACJA WIĘKSZOŚCIOWA DAJE MOŻLIWOŚĆ ZMIANY ISTNIEJĄCEGO UKŁADU POLITYCZNEGO i wybory w wielu krajach demokratycznych dostarczają. wielu na to dowodów. Natomiast ordynacje proporcjonalne w kolejnych wyborach z reguły reprodukują zastany układ.

SZANSA DLA POLSKI

W wielu artykułach prasowych i w wypowiedziach polityków mniej lub bardziej otwarcie formułowana jest sugestia, że Polacy „nie dorośli” do demokracji, że dla ich politycznego ucywilizowania konieczne jest przywództwo wypróbowanych fachowców, ludzi, którzy „sprawdzili się”. Jest to po prostu glos zadowolonej z siebie nowej, samokreującej się klasy, elity „światowców”, coraz. bardziej wyobcowanej z życia społecznego, coraz bardziej hermetycznej.
W dyskusjach politycznych często słyszymy, ze ordynacja większościowa w jednomandatowych okręgach wyborczych dobra jest dla krajów o ustabilizowanej sytuacji społecznej i gospodarczej, ale nie dla nas, których przecież trzeba bezpiecznie przeprowadzić przez fazę reform. W tym czasie mamy „nauczyć się” demokracji, nabrać demokratycznych nawyków. Nic bardziej fałszywego. Obserwowany w Polsce odwrót od polityki, narastająca dezorientacja, coraz powszechniejszy brak zainteresowania sprawami publicznymi jest m.in właśnie efektem obowiązywania w naszym kraju nieracjonalnej, głupiej ordynacji wyborczej. Ludzie nie widzą związku między własnymi wyborami a tym, co dzieje się na politycznej scenie, nie rozumieją powodów, dla których ich glos tak mały ma wpływ na sprawy publiczne.
A przecież to właśnie większościowa ordynacja wyborcza W jednomandatowych okręgach jest najlepszą szkołą demokracji - logiczna, prosta, czytelna - bez tajemniczych współczynników i niezrozumiałych przeliczeń. Bez partyjnych manipulacji i koteryjnych układów. Obraźliwe dla Polaków wypowiedzi o naszej rzekomej niedojrzałości i o potrzebie światłych przewodników być może poprawiają samopoczucie tym ostatnim, są wszakże jedynie szkodliwym absurdem.

Gdy w XVIII wieku twórcy Stanów Zjednoczonych w swej, pierwszej na świecie, konstytucji przesądzali o kształcie demokracji w ich kraju, zdecydowali się na tę, do dziś obowiązującą ordynację wyborczą. Sprawdziła się ona w ówczesnym dopiero powstającym państwie budowanym przez niezbyt wykształconych farmerów, jest równie dobra dla najpotężniejszego państwa dzisiejszego świata. Ile jest więc prawdy w tym, ze polski naród, polskie społeczeństwo jest na nią za głupie (a może zbyt mądre)? Dlaczego Polacy godzą się na bierne podążanie zafundowaną nam przez światłych przywódców koleiną? Dlatego, że w większości nie zdają sobie sprawy z istnienia innej możliwości, że o możliwości tej nie dyskutuje się, a jeśli już, to przedstawia się ją w nader zniechęcających barwach. Przełamywanie stanu tej niewiedzy to dziś obowiązek ludzi naprawdę zainteresowanych losami kraju - niezależnie od politycznych opcji i poglądów. Ordynacja większościowa bowiem stworzy realną szansę na przełom - wtedy dopiero będą mogły dojść do głosu prawdziwe racje, wtedy będzie możliwe uporządkowanie własnego domu.
Wrocław, 6 czerwca 1996 roku

Romuald LAZAROWICZ, Jerzy PRZYSTAWA
--------
Źródło: „Otwarta księga. O Jednomandatowe Okręgi Wyborcze”, Wydawnictwo Spes, Wrocław 1996

Krzysztof
Administrator
Posty: 800
Rejestracja: 26 paź 2008, 22:18
Lokalizacja: Koszalin

Re: Ruch Obywatelski JOW

Post autor: Krzysztof » 18 lis 2019, 13:26

W listopadzie wspominamy zmarłych uczestników Ruchu JOW.

Tadeusz Jauer (ur. 29 października 1939 w Luboniu, zm. 6 maja 2006 w Warszawie) – generał dywizji Wojska Polskiego, doktor nauk wojskowych, szef Wojsk Obrony Przeciwlotniczej. W 1974 ukończył studia w Akademii Sztabu Generalnego. W 1992 uzyskał stopień doktora na Wydziale Wojsk Lądowych Akademii Obrony Narodowej.

Obrazek

W latach 1961–1962 pełnił zasadniczą służbę wojskową w 10 Pułku Łączności we Wrocławiu, następnie został podchorążym Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej w Jeleniej Górze. Po jej ukończeniu i promocji w roku 1964 przez gen. Grzegorza Korczyńskiego skierowany został na stanowisko dowódcy radiolokacyjnej stacji wstępnego poszukiwania 19 Dywizjonu Artylerii Przeciwlotniczej 11 Dywizji Pancernej w Zgorzelcu. W latach 1967–1968 pełnił obowiązki dowódcy stacji radiolokacyjnej w 111 Pułku Artylerii Przeciwlotniczej 11 DPanc (Zgorzelec). Kolejne dwa lata dowodził stacją radiolokacyjną w 24 Batalionie Radiotechnicznym we Wrocławiu, a następnie (od 1970) pełnił funkcję starszego pomocnika szefa sztabu tej jednostki ds. operacyjnych.

Po ukończeniu studiów w Akademii Sztabu Generalnego został wyznaczony na stanowisko zastępcy dowódcy 24 brt ds. liniowych. W okresie 1975–1976 był szefem sztabu tego batalionu. Przez rok przebywał na praktyce, pełniąc obowiązki zastępcy dowódcy ds. liniowych 5 Pułku Artylerii Przeciwlotniczej 5 Dywizji Pancernej w Gubinie. W latach 1977-1979 dowodził 69 Pułkiem Artylerii Przeciwlotniczej w Lesznie. W 1979 został szefem sztabu–zastępcą dowódcy 61 Brygady Artylerii Wojsk OPL w Skwierzynie.

Przez kolejne trzy lata był starszym specjalistą Oddziału Szkolenia Artylerii i Rakiet Bliskiego Zasięgu Dowództwa Wojsk OPL w Warszawie, a w okresie 1985-1989 – dowódcą wojsk OPL Śląskiego Okręgu Wojskowego. W 1989 powrócił do Dowództwa Wojsk OPL MON, gdzie powierzono mu obowiązki zastępcy dowódcy, a po reorganizacji – szefa wojsk obrony przeciwlotniczej SG WP. Kierował procesem wdrożenia polowych zautomatyzowanych systemów dowodzenia i kierowania ogniem ZENIT oraz stacji NUR-22, był inicjatorem programu LOARA. W 1996 objął funkcję dyrektora Departamentu Gotowości Obronnej Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Był współautorem pierwszego programu przebudowy sił zbrojnych. W latach 1997–1998 był dyrektorem Departamentu Zwierzchnictwa Prezydenta nad Siłami Zbrojnymi BBN. Zawodową służbę wojskową zakończył 16 marca 1999. W 2005 został członkiem prezydium Towarzystwa Wiedzy Obronnej.

Był wieloletnim doradcą, działaczem i współautorem programu Samoobrony RP (wraz z m.in. Witoldem Michałowskim), a także jej kandydatem w wyborach. Odszedł z partii w 2005. Zasiadał w radzie nadzorczej Fundacji im. Jamesa Madisona Centrum Rozwoju Demokracji – Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Pochowany na cmentarzu Powązki Wojskowe w Warszawie (kwatera I urnowa-7-7).

Nazwisko generała jest niemiecką nazwą miasta Jawor. W 2008 jego imieniem nazwano ulicę w Ustce.
Publikacje: Jauer Tadeusz, Tarcza przeciwlotnicza. Warszawa: Towarzystwo Wiedzy Obronnej ,Elipsa, 2003

Źródło: Wikipedia PL

Krzysztof
Administrator
Posty: 800
Rejestracja: 26 paź 2008, 22:18
Lokalizacja: Koszalin

Re: Ruch Obywatelski JOW

Post autor: Krzysztof » 18 lis 2019, 13:45

Antoni Heda-Szary, właściwie Antoni Heda ps. „Szary” (ur. 11 października 1916 w Małomierzycach k. Iłży, zm. 14 lutego 2008 w Warszawie) – dowódca oddziałów partyzanckich ZWZ i AK, w okresie powojennym formacji niepodległościowych ROAK, DSZ, NIE. Działał głównie na terenie okręgu kieleckiego i radomskiego. Generał brygady Wojska Polskiego.

Obrazek

Urodził się w rodzinie rolników Jana i Antoniny z Dziurów. Miał ośmioro rodzeństwa: pięciu braci (Władysław, Stanisław, Jan, Józef, Stefan i dwoje bliźniaków zmarłych podczas porodu) i trzy siostry (Helena, Janina i Maria). W 1923 rozpoczął naukę w czteroklasowej szkole w Małomierzycach, ostatnie klasy szkoły powszechnej ukończył w Rzeczniowie. Od 1931 kształcił się w Kolejowej Szkole Technicznej w Radomiu, którą ukończył w 1936 na wydziale elektryczno-mechanicznym z dodatkowym kursem zbrojeniowym. We wrześniu 1936 otrzymał pracę w Fabryce Zbrojeniowej w Starachowicach w Izbie Pomiarów. We wrześniu 1937 został powołany do odbycia służby wojskowej. Ukończył Dywizyjny Kurs Podchorążych Rezerwy 2 DP Leg. przy 4 pułku piechoty Legionów w Kielcach. Służbę zakończył we wrześniu 1938 i powrócił do pracy w Starachowicach.

Podczas wojny obronnej w 1939 ppor. A. Heda walczył w składzie 12 DP pod Iłżą, a następnie na Lubelszczyźnie. Po klęsce działał w ZWZ. W lipcu 1940 roku na prośbę swojego kuzyna ppor. Antoniego Dziury ps. „Sen” udał się razem z nim za Bug, na teren okupacji sowieckiej. Celem wyprawy było odnalezienie rodziny Dziury, ponieważ on sam przed wojną pracował przy fortyfikacjach na wschodzie i pozostawił tam żonę i synka. Przyjaciele rozważali też możliwość przedarcia się do Rumunii, w ślad za ewakuowaną polską armią. Podczas przejścia przez granicę zostali aresztowani przez NKWD i przetransportowani do Twierdzy Brzeskiej. Śledztwo w ich sprawie trwało do kwietnia 1941 roku. Antoni Heda i Antoni Dziura dostali wyroki siedmiu lat łagru za nielegalne przekroczenie granicy. Zaczęli zastanawiać się jak uniknąć wywózki i powrócić do kraju.

Tymczasem zaczęła się wywózka. Podczas transportu na wschód Heda uznał, że obydwaj muszą wrócić do Brześcia, aby jeszcze odwlec moment zsyłki w nadziei na nowe okoliczności. Dla osiągnięcia tego celu „Szary” wpadł na pomysł wykorzystania niejakiego Nowaka, Żyda z pochodzenia, o którym współwięźniowie mówili, iż był etatowym kapusiem NKWD. Wprowadzili go w przekonanie, że w rzeczywistości byli groźnymi agentami mającymi za zadanie rozpracować Twierdzę Brzeską. W jego obecności głośno wyrażali ulgę, że udało im się wprowadzić w błąd śledczych NKWD i dostali tylko po 7 lat. Podstęp się udał w czasie gdy transport więźniów przejeżdżał przez Kazań, Heda i Dziura zostali wyprowadzeni z wagonów i przewiezieni z powrotem do Brześcia. Rozpoczęło się ponowne śledztwo. Towarzysze nie próbowali kłamać. Mówili śledczym o zdekonspirowanym kapusiu Nowaku i o tym, iż dla Polaków wszystko jest lepsze od zesłania na Sybir, oraz o swojej chęci pobytu jak najbliżej domu. Z początku śledczy nie ufali im, jednak przyjaciele byli konsekwentni. W wyniku ponownego śledztwa podwyższono im wyroki na 12 lat łagru. Postępowanie zakończyło się w czerwcu 1941 roku. Heda i Dziura oczekiwali na ponowny transport. 22 czerwca 1941 roku po ataku Niemiec na ZSRR, załoga NKWD zbiegła, a więźniowie wydostali się na wolność.

Po wyjściu z twierdzy Heda został schwytany przez niemiecką żandarmerię. Ponieważ nie posiadał żadnych dokumentów, został osadzony w obozie niemieckim dla jeńców z Armii Czerwonej w okolicach Terespola. Warunki, jakie Niemcy stworzyli więźniom, były bardzo złe. Niemieccy żołnierze dopuszczali się aktów bestialstwa i okrucieństwa wobec jeńców. Głęboko wierzący Heda pisał później na temat stalagu, że obóz ten był jaskrawym przykładem działania szatana na ziemi. W czasie pobytu „Szary” dostał się do grupy roboczej, która zajmowała się wywożeniem odpadków poza teren obozu. Podczas pracy więźniowie opracowali sposób ucieczki z obozu polegający na ukryciu się w beczkach z resztkami. Podczas losowania każdy otrzymał swoją kolej i podczas następnych transportów zawsze dwóch więźniów wydostawało się na wolność. W końcu nadeszła kolej na Hedę. Wydostał się on z niewoli i ukrył się u pewnego nauczyciela mieszkającego nieopodal stalagu. Otrzymał od niego pożyczkę finansową i poprzez Terespol, a następnie Warszawę przybył w rodzinne strony.

Po powrocie podjął działalność konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), przemianowanego w 1942 na Armię Krajową. Został komendantem Podobwodu Iłża AK (krypt. „Dolina”). Wsławił się wówczas zdobyciem więzienia niemieckiego w Starachowicach i uwolnieniem około 80 przetrzymywanych tam więźniów. Spośród 60, którzy nie chcieli wracać do domów, utworzył oddział. Po tym wyczynie komenda Okręgu Kielecko-Radomskiego AK wyraziła zgodę na przejście Hedy do partyzantki. Walczył w składzie zgrupowania AK Jana Piwnika ps. „Ponury”.

Spośród wielu akcji zbrojnych, które przeprowadził, można wymienić następujące:

- 6 sierpnia 1943 – zdobycie bez strat własnych niemieckiego więzienia w Starachowicach i uwolnienie wszystkich ok. 80 aresztowanych,
- 15 września 1943 – zdobycie w biały dzień po ponad 3 godzinnym boju ufortyfikowanego kompleksu budynków majątku Pakosław, odległego o 5 km od Iłży, obsadzonego plutonem 45 niemieckich frontowych żołnierzy, terroryzujących okoliczną ludność. Zdobycie znacznej ilości broni, amunicji i zaopatrzenia. Straty własne: jeden ranny żołnierz ps. „Szczodry”.
- 23 września 1943 – udana akcja odwetowa na niemieckich kolonistach we wsi Gozdawa koło Sienna, za represje na okolicznej ludności polskiej,
- 30 października 1943 – udana akcja na terenie Zakładów Zbrojeniowych w Starachowicach, podczas której partyzanci przebrani za Niemców opanowali fabrykę i wynieśli 2 mln zł oraz broń,
- 1 kwietnia 1944 – zakończone sukcesem całodzienne walki w okolicy Jeleńca z niemiecką obławą; jedno z najwspanialszych zwycięstw partyzanckich w Okręgu AK Kielecko-Radomskim,
- 5/6 czerwca 1944 – opanowanie miasta Końskie, rozbicie niemieckiego aresztu i uwolnienie ok. 70 osób. Straty własne: 4 zabitych, 2 rannych, niemieckie: 17 zabitych, 8 rannych,
- 19 lipca 1944 – w okolicach Wólki Plebańskiej opanowanie niemieckiego pociągu, zdobycie znacznej ilości amunicji i trotylu,
- w okresie akcji „Burza” – walki m.in. pod Radoszycami, Trawnikami i Szewcami; oddział A. Hedy wchodził wówczas w skład II batalionu 3 pp Leg. AK pod dowództwem kpt. Stanisława Poręby ps. „Świątek”.
- 5 sierpnia 1945 – najsłynniejsza akcja bojowa – ok. 250 osobowy oddział AK pod dowództwem kpt. „Szarego” podczas ok. 4 godzinnej operacji rozbił główne ubeckie więzienie w centrum Kielc, przy ul. Zamkowej i uwolnił ok. 354 więźniów z niemal wszystkich cel (zabrakło trotylu do otwarcia 2 cel).

Po zakończeniu wojny A. Heda pozostał w konspiracji, działając w ramach Ruchu Oporu Armii Krajowej, a następnie Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. Polując na „Szarego” funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego aresztowali 8 maja jego trzech braci Stanisława, Jana i Stefana oraz dwóch szwagrów Jana Góralskiego i Stanisława Kiełbasę. Wszyscy z nich byli brutalnie torturowani. Braci Stanisława i Jana oraz szwagra Stanisława – zamordowano w ciągu kilku tygodni. Tragiczny los spotkał zamordowanego brata Stanisława, który po okrutnych przesłuchaniach trafił z rozbitą głową do szpitala, gdzie ordynujący tam dr Balicki odmówił mu pomocy, mówiąc „Ciebie, bandyto, nie warto ratować”.

Na czele swojego oddziału, liczącego blisko 250 ludzi, wsławił się rozbiciem w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 komunistycznego więzienia w Kielcach, w którym Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i sowieccy funkcjonariusze „Smiersza” osadzili 374 więźniów. W wyniku tej akcji uwolniono kilkuset więźniów, przeważnie byłych AK-owców. Źródła MBP przyznają się jedynie do 298 wypuszczonych więźniów, jednak według oceny Antoniego Hedy uwolnionych zostało 600–700 osób. Wśród uwolnionych AK-owców byli m.in. dowódca batalionu Józef Wyrwa ps. „Stary”, cichociemny Ludwik Wiechuła ps. „Jeleń”, Michał Mandziara ps. „Siwy” i Stanisław Kosicki (1927–1997) – pierwowzór Maćka Chełmickiego z dzieła Popiół i diament Jerzego Andrzejewskiego. W trakcie rozbijania kieleckiego więzienia poległ Tadeusz Łęcki „Krogulec”, trzech partyzantów zostało ciężko rannych. Antoni Heda został ranny w trakcie rozbijania jednej z bram więziennych – odłamek utkwił mu w kolanie, powodując przykrą i długotrwałą kontuzję.

Po akcji w Kielcach zaprzestał działalności konspiracyjnej – pod zmienionym nazwiskiem, jako Antoni Wiśniewski, wyjechał na Wybrzeże, a później do Emilianowa k. Ostródy. Był poszukiwany przez MBP i w 1948 został aresztowany w Gdyni, koło dworca PKP Gdynia Chylonia. Otrzymał cztery wyroki śmierci, w końcu dzięki interwencji byłych oficerów AL, którzy współdziałali z nim w 1944, karę śmierci zamieniono na dożywocie. Był więziony na Rakowieckiej, w Rawiczu i we Wronkach.

Wyszedł na wolność w 1956 objęty amnestią. Przez wiele lat był doradcą kardynała Stefana Wyszyńskiego. W dalszym ciągu prowadził jednak działalność niepodległościową, m.in. działając w NSZZ „Solidarność”. W 1981 został wybrany na Przewodniczącego Niezależnego Związku Kombatantów przy NSZZ „Solidarność”. Od 13 grudnia 1981 do 16 czerwca 1982 internowany w więzieniu na Białołęce. W 1990 doprowadził do zjednoczenia ok. 30 organizacji kombatanckich w Światową Federację Polskich Kombatantów i został jej prezesem. W tym samym roku został także awansowany do stopnia pułkownika przez prezydenta RP na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego.

Antoni Heda „Szary” był także komendantem głównym Związku Strzeleckiego, nawiązującego do tradycji Drużyn Strzeleckich Józefa Piłsudskiego. W dowód uznania jego zasług 13 grudnia 2004 został awansowany do stopnia generała brygady Polskich Drużyn Strzeleckich. Był również działaczem Konfederacji Polski Niepodległej. Na początku lat 90. współpracował z partią Przymierze Samoobrona.
W 2006 podczas obchodów Święta Narodowego 3 Maja prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński awansował Antoniego Hedę „Szarego” na stopień generała brygady.

Jest autorem książek: Wspomnienia Szarego i Szary przeciw zdrajcom Polski. W Szary przeciw zdrajcom Polski w 4 rozdziale opisuje kielecką prowokację na podstawie wywiadowczych informacji zebranych z podległego mu terenu. Za swoje zasługi wojenne został odznaczony wieloma odznaczeniami, w tym dwukrotnie Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych. W latach 90. związał się z narodowym środowiskiem Tygodnika „Ojczyzna”. Zaliczany jest do najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich i podziemia niepodległościowego. W 1995 został odznaczony Medalem Polonia Mater Nostra Est. Antoniemu Hedzie przyznano tytuł honorowego obywatela Ostrowca Świętokrzyskiego. W 1999 roku w uznaniu zasług dla Stolicy Rzeczypospolitej Polskiej uhonorowany został Nagrodą Miasta Stołecznego Warszawy.

W ostatnim okresie życia mieszkał w Kaniach pod Warszawą, przy ul. Słowackiego. Generał Antoni Heda „Szary” zmarł w Warszawie. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 21 lutego 2008. Rozpoczęła je żałobna msza w Katedrze Polowej Wojska Polskiego o godzinie 10.30, koncelebrowana przez ks. bp gen. dyw. Tadeusza Płoskiego. Pochowany obok swojej żony w Podkowie Leśnej w grobie rodzinnym na cmentarzu parafialnym.

Źródło: Wikipedia PL

ODPOWIEDZ